Strona testowa.

prosze nie linkować.




zasnał wtedy głowa z wielkiej radosci i wypowiedział te oto wiersze: Wział los życie wilka, odebrał mu duszę. Precz z tym, który żywy przed losem nie uszedł. Takes, wilku, przywiesć mnie do zguby pragnał, Ale oto ciebie los twój stracił na dno. Bowiem wpadłes w jamę, w której swa nadzieję Każdy straci, gdy go dech smierci owieje. A potem lis został w winnicy sam, bezpieczny i nie obawiajac się nieszczęscia. Takie oto były przygody wilka z lisem. Opowiadanie o myszy i
szlachetni panowie, że ojciec mój był jednym z najzamożniejszych kupców, miał wiele pieniędzy i znaczny majatek. Zmarł on, gdy byłem małym chłopcem, pozostawiajac mi w spadku pieniadze, kosztownosci i wiejska posiadłosć. Gdy podrosłem, na wszystkim tym położyłem swa rękę. Jadałem wykwintne potrawy, piłem wyszukane trunki, nie stroniłem od towarzystwa młodzieży i strojac się w piękne szaty, zabawiałem się wraz z mymi przyjaciółmi i towarzyszami. Zdawało mi się, że będzie to trwało wiec
łady, a potem dopiero pouczaj kogo innego. Zaiste, przypomina mi to, jak pewnego człowieka zmogła choroba, a inny człowiek, cierpiacy na taka sama chorobę, przybył do niego, aby go leczyć. I rzekł mu: «Czy chcesz, abym cię wyleczył?» Odpowiedział chory: «Dlaczego nie zaczałes leczenia od siebie?», a tamten zostawił go i odszedł. I ty, wilku, jestes taki sam. Siedz więc w jamie i znos swoja dolę! Kiedy usłyszał wilk słowa lisa, pojał, że nie może liczyć na nic dobrego z jego strony, i
jest od wyklarowanego miodu.» I rzekł wilk: „Odpusciłem ci twoja winę i przebaczyłem bład, lecz teraz ostrzegam cię przed moja siła. Poddaj się mej władzy, poznałes już bowiem, jakie skutki mego gniewu ponosi ten, kto występuje przeciw mnie. I pokłonił mu się lis z szacunkiem mówiac; „Niechaj Allach da ci długie życie! Obys nieustannie zwyciężał twoich wrogów! I nadal bał się wilka, i schlebiał mu. Pózniej udał się lis pewnego dnia do winnicy i ujrzał w murze otwór. Był jednak p
stawiał przed nim stół zastawiony jedzeniem. Wówczas podnosił się, zajadał i mówił: „Nie złosć się na mnie, cierpię jeszcze na zawroty głowy , po czym znowu zapadał w sen. I tak minęło czterdziesci dni. Balwierz codziennie brał swoje narzędzia, wychodził na miasto i zarabiał swa praca, a po powrocie zastawał Abu Kira pograżonego we snie. Budził go wtedy i Abu Kir zabierał się do jedzenia, zajadał chciwie jak ktos, kto nigdy syty nie był ani zaspokojony i z powrotem zasypiał. I tak żył