Strona testowa.

prosze nie linkować.




kał gorzko, gdyż nie widział z tego wszystkiego żadnego wyjscia i smierć by wybrać wolał nizli żyć tak dalej. I podażał przed siebie jak pijany od wielkiego niepokoju, i jechał tak aż do południa, aż wreszcie zbliżył się do jakiejs małej osady. Ujrzał tam jakiegos człowieka, który orał dwoma wołami, a że Maarufowi głód już zaczał doskwierać, podjechał do niego i powiedział: „Pokój niech będzie z wami! Oracz oddał mu pozdrowienie i rzekł: „Witaj, panie mój! Czy należysz do mamelukó
co ja spotkało, a mędrzec nieustannie jechał z nia do kraju Rum, aż w końcu wyladował na zielonej łace, na której były strumienie i drzewa. Łaka ta leżała w pobliżu miasta, zas w miescie tym panował potężny król. A zdarzyło się w owym dniu, że król tego miasta wyruszył dla rozrywki na polowanie i przejeżdżał przez tę łakę. I ujrzał mędrca stojacego tam, a przy nim konia i dziewczynę. I oto ani się spostrzegł mędrzec, kiedy go słudzy królewscy otoczyli i pojmali, a z nim dziewczynę
wolał nizli żyć tak dalej. I podażał przed siebie jak pijany od wielkiego niepokoju, i jechał tak aż do południa, aż wreszcie zbliżył się do jakiejs małej osady. Ujrzał tam jakiegos człowieka, który orał dwoma wołami, a że Maarufowi głód już zaczał doskwierać, podjechał do niego i powiedział: „Pokój niech będzie z wami! Oracz oddał mu pozdrowienie i rzekł: „Witaj, panie mój! Czy należysz do mameluków sułtana? Odpowiedział Maaruf: „Tak. I oracz rzekł: „Pozostań u mnie w goscinie
ż przywiodło cię do tego miejsca, do którego nie wchodzi nikt sposród ludzi ani sposród dżinnów?» I zamierzy się w ciebie włócznia, a ty wtedy odsłoń mu swa piers. Gdy ciebie ugodzi, natychmiast spadnie z konia i zobaczysz jego ciało bez ducha. Gdybys tego nie uczynił, zabiłby cię naprawdę. Zaraz potem podejdz do trzecich wrót, z których wyjdzie do ciebie postać ludzka, z łukiem i strzała w ręku, i mierzyć będzie do ciebie. Wówczas odsłoń twoja piers, a gdy tylko wyrzuci strzałę, padni
bie wezyra, powiedział do niego: „Wezyrze, dzieje się tak a tak. I cóż o tym powiesz? Odrzekł: „O królu czasu, jest to rzecz, która się wsród kupców nie zdarza, kupiec bowiem latami u siebie kawałek tkaniny trzyma i bez zysku go nigdy nie sprzedaje. Skadże by się u kupców mogła wziać wspaniałomyslnosć aż taka jak u Maarufa?! Skad mógłby zdobyć tyle pieniędzy i klejnoty takie, jakie on posiada?! Wszakże takich nie maja nawet królowie, a jesli, to bardzo niewiele, skad więc u jednego z