Strona testowa.

prosze nie linkować.




ntarz. Opisał mi ów cmentarz, tak że mogłem go poznać, i powiedział: „Podejdz z nia do grobowca i czekaj tam na mnie. Nie mogłem się mu sprzeciwić i odmówić jego prosbie z powodu przysięgi, która złożyłem. Zabrałem tedy niewiastę i szedłem z nia, aż przybyłem na ów cmentarz – ja i ona. Zaledwie usiedlismy tam, przyszedł syn mego stryja. Miał z soba garnek z woda, worek z gipsem i kilof. Ujał ów kilof, podszedł do grobu znajdujacego się posrodku cmentarza, otworzył go i zdjał z niego
Sir posiadał z pieniędzy, bogactw i rozmaitych darów, potem dał mu jeszcze galeonę pełna majatku wraz z załoga, składajaca się z mameluków, których mu także podarował. Przedtem jeszcze chciał król mianować Abu Sira swym wezyrem, lecz on się nie zgodził i pożegnał króla, po czym odpłynał na galeonie. A wszystko, co na niej było, zarówno bogactwo, jak i mamelucy, stanowiło własnosć Abu Sira. I nie ustawał Abu Sir w podróży, póki nie przybił do brzegów Aleksandrii i tam, w porcie, zarzuci
oma swoimi pomocnikami do krajów Hind i Sind oraz do Persji, a gdy tylko zobaczyli gdzies piękna dziewczynę, uprowadzali ja i tak samo czynili z młodzieńcami. Sługa pierscienia wysłał jeszcze czterdziestu swoich pomocników, by przywiedli mu urodziwe czarne dziewczęta, a innych czterdziestu przyprowadziło służacych. A wtedy wszyscy razem udali się do domu Dżaudara i wypełnili ów dom całkowicie. Sługa przedstawił przybyszów Dżaudarowi, a oni spodobali mu się. Potem Dżaudar polecił słud
nie, ja zas zbierałem owoce tak samo, jak tamci ludzie. I gdy kamienie z mej torby się wyczerpały, miałem za to wielka ilosć kokosów. Gdy ludzie ukończyli swa pracę, każdy zebrał to, co zdobył, i dzwignał na plecy, ile zdołał, po czym wrócilismy wszyscy razem jeszcze za dnia do miasta. Ja poszedłem prosto do mego przyjaciela, człowieka, który zapoznał mnie z gromada zbieraczy kokosów, oddałem mu wszystko, co uzbierałem, dziękujac mu za jego dobroć. Ale on rzekł: „Wez to i sprzedaj, a
wały jej aż po bransolety na nogach, niczym końskie ogony, była czarnooka, w biodrach szeroka, cieniutka w pasie, taka, iż zda się, sam jej widok mógł uzdrowić chorego lub ugasić ogień palacy spragnionego. A poeta tak to opisuje w swych wierszach: Doskonała jest spokojem i godnoscia. Pokochałem ja, gdym poznał jej urodę, Niewysoka jest i nie jest niska nazbyt, Ale izar jest za waski dla jej bioder. Między małym i wysokim jest w posrodku, Ni wyniosłosć, ni przyziemnosć jej nie